Czyli Zielony Blok 2.0

W marcu 2020 roku zostałem zmuszony do zmiany mieszkania. Na szczęście udało mi się przeprowadzić w obrębie tej samej klatki – z parteru na trzecie piętro. Choć wraz z przeprowadzką straciłem niestety bezpośredni widok na ogród, to zyskałem za to balkon, a właściwie loggię, z widokiem na ulicę. Loggia o wymiarach 4 m × 2 m ma ekspozycję wschodnią, wychodzi się na nią z dużego pokoju, a na całej jej szerokości zamontowano okno kuchni.

Nie byłbym sobą, gdybym nie wykorzystał ogrodniczego potencjału tego miejsca, zwłaszcza że lockdown wprowadzony wówczas z powodu pandemii SARS-CoV-2 okazał się bardzo restrykcyjny (obejmował m.in. zakaz wstępu do parków). Taka dodatkowa przestrzeń okazała się więc bezcenna. Zyskałem nie tylko zielone sanktuarium w mieszkaniu, ale i miejsce, w którym mogłem przygotowywać sadzonki, czy też przetrzymywać zimą wrażliwsze rośliny. Mam nadzieję, że przedstawiony poniżej proces zainspiruje Was do tworzenia ogrodów na balkonach, loggiach i parapetach.

To właśnie tutaj przygotowuję rozsady do ogrodu.

Meble i oświetlenie

Ponieważ zależało mi na jak największej przestrzeni dla roślin, znalazły się tu dwa zwykłe fotele i wąski stolik, który zbudowałem z palet (za blat posłużyła płyta OSB). Dzięki tej prostej konstrukcji zyskałem dodatkowe półki pod blatem, na których mogę chować narzędzia ogrodnicze. Pod jednym z foteli schowałem 10-litrowy pojemnik na deszczówkę, którą podlewam roślin (woda pochodzi oczywiście z ogrodowej instalacji). Zależało mi na tym, aby oświetlenie, które zastosuję na balkonie, wykorzystywało energię odnawialną, dlatego zdecydowałem się na prostą ledową lampę na stoliku oraz girlandy z żarówek zamontowane wzdłuż murku loggii zasilane niewielkim panelem solarnym.

Loggia

Najważniejszą częścią tego miejsca są oczywiście rośliny. Choć miałem już spore doświadczenie z krakowskimi parapetami, wynajmując różne mieszkania, to balkon był dla mnie zupełnie przestrzenią nową, zwłaszcza w postaci loggii. Dla wszystkich, którzy nie znają tego pojęcia zamieszczam krótką definicją:

Loggia (lodżia) – wnęka w zewnętrznej płaszczyźnie budynku, otwarta na zewnątrz, oddzielona drzwiami i oknami od pomieszczeń wewnętrznych (Wikipedia).

Loggia różni się więc od balkonu tym, że nie wychodzi poza bryłę budynku, posiada zadaszenie i jest osłonięta co najmniej dwoma ścianami. Jest to więc idealna przestrzeń do organizowania ogrodów, nawet zimowych.

Roślinność

W tym zielonym pokoju najważniejsze miejsce zajmują oczywiście rośliny. Słońce świeci tu bezpośrednio tylko do południa, padając głównie na parapet, pozostałe miejsca są w większości w cieniu, co umożliwia uprawę roślin o zróżnicowanym zapotrzebowaniu na światło. Istotnym miejscem stały się więc donice, zwłaszcza że zależało mi na wykorzystaniu w zasadzie wszystkich rodzajów roślin od jednorocznych, cebulowych, bylin, traw, krzewów po drzewo. No bo przecież balkony czy loggie to nie tylko miejsca do sadzenia przysłowiowych pelargonii! Możecie sadzić, co tylko chcecie, pamiętając tylko o tym, żeby konstrukcja udźwignęła ciężar roślin, a ich docelowa wysokość nie była większa niż dostępna przestrzeń. Wybierając nasadzenie, kierowałem się głównie liśćmi, ich fakturą, odcieniami, a także tym, jak przebarwiają się jesienią. Kwiaty w tym przypadku odgrywały drugoplanową rolę (większość jednak kwitnie na biało).

Boczna ściana z dużą donicą.
Wiśnia „Kojou-no-mai”

Na bocznej ścianie ustawiłem największą donicę o pojemności 100 litrów i drugą 30-litrową, tak aby wypełniły loggię na całą szerokość. W większej posadziłem następujące byliny: przytulie wonną, cieszyniankę wiosenną, konwalika płaskopędowego „Nigrescens”, bodziszka „biokov”, hostę „Pat Love”, paproć wietlicę uszkowata „Okanum”, trawę prosownicę rozpierzchłą „Aureum”, turzycę brunatną „Variegata” i „Racing Green”. Rośnie tu również drzewko – wiśnia wczesna „Kojou-no-mai”, tj. kompaktowa roślina o zygzakowato powyginanych pędach, która wczesną wiosną, zanim wypuści liście, pokrywa się białymi dzwonkowatymi kwiatkami, natomiast jej liście przebarwiają się jesienią na pomarańczowo i czerwono. Wiśnia ma formę wielopniową, rośnie powoli osiągając od 2 do 3 metrów. Nadaje się więc idealnie na balkony czy tarasy. W tej samej donicy rośnie jeszcze clematis „Viennetta”. Posadziłem również kilka roślin cebulowych: krokusy „Miss Vain”, tulipany turkiestańskie, wielobarwne i „Purissima”. Rośnie tu także przebiśnieg „Sandersii”, a w donicy obok swój dom znalazł clematis „Guernsey Cream” w towarzystwie mozgi trzcinowej „Pure Gold” i wilczomlecza błękitnawego „Black Pearl”.

W pozostałych, mniejszych donicach stojących wzdłuż murku, ze względu na mniejsze nasłonecznienie rosną: poziomki, hosta „Jack Berry” o wyjątkowo niebieskich liściach, chrzan japoński czyli popularne wasabi o bardzo smacznych liściach, a w kolejnej donicy hortensja „Polestar”. Swoje miejsce znalazły tu pnącza. Poza już wspomnianymi w donicy stojącej przy drzwiach rośnie winobluszcz pięciolistkowy, który jesienią przebarwia się na czerwono, w jego „nogach” posadziłem Hakonechloa smukłą „Albo-striata”. Pnącza pełnią bardzo ważną funkcję na balkonach, ocieniają przed zbyt intensywnym słońcem, tworzą zieloną ścianę zapewniającą odrobinę intymności i chronią przed zgiełkiem ulicy.

Na parapecie ulokowało się sporo mniejszych donic z ziołami i jadalnymi roślinami, które mogę sobie zrywać prosto z kuchni, gdyż jest to parapet kuchenny. Rośnie tu bazylia „Arican Blue”, mięta imbirowa, szałwia, werbena cytrynowa, a także szczypiorek. W trakcie sezonu rosła tu również moja ulubiona kolendra. W największej donicy posadziłem miniaturową malinę BonBonBerry „Yummy”. Z warzyw w trakcie uprawiałem także pomidory koktajlowe.

To właśnie z praktycznych powodów warto uprawiać na balkonie zwłaszcza zioła dodawane podczas gotowania. Szałwia idealnie nadaje się do zapiekanych potraw – u mnie szczególnie często trafiała do pieczonej dyni czy lazanii z bakłażanów. Parapetowe uprawy można również wykorzystywać do kiszenia – ja w tym sezonie kisiłem ogórki wraz z liśćmi wasabi. Lubicie mocne trunki? Możecie samodzielnie przygotować nalewkę prosto z doniczki – ja zrobiłem własną werbenówkę z liści werbeny cytrynowej. Wystarczyło garść liści zasypać cukrem trzcinowym i zalać wódką. Będzie idealna na zimowe wieczory.

Werbena cytrynowa i domowa werbenówka

Uprawa balkonowa w donicach to zupełnie inne wyzwanie niż ogród. Powiedziałbym, że trudniejsze. Dojrzały ogród jest zdecydowanie bardziej samowystarczalny i niezależny niż balkon. Musimy pamiętać o regularnym podlewaniu, gdyż ziemia w pojemnikach wysycha zdecydowanie szybciej. Ze względu na liczbę rosnących w nich roślin musimy również zadbać o dostarczanie odpowiednich składników odżywczych przez właściwe nawożenie. Również ataki szkodników są dotkliwsze ze względu na brak naturalnych wrogów, którzy w ogrodzie są sprzymierzeńcami naszych roślin. Warto jednak podjąć się tego wyzwania, by móc wyjść prosto z pokoju do naszej mieszkaniowej dżungli, a potem zerwać smaczne poziomki, siedząc wygodnie w balkonowym fotelu.

Galeria 2020

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *